Hej, kochane! Wiem, to byłą niezwykle
długa rozłąka. Aż tydzień chyba. Widzę, że znowu wszystko
wróciło do normy i nic się nie zmieniło. No cóż, bywa.
Ja wam za to prezentuję wstęp do
wielopartówki. Jej robocza nazwa to Lęk, ale uważajcie, bo mogę w
trakcie zmienić. Będzie ona (a przynajmniej postaram się, żeby
była) w miarę wesoła. Musze wyciągnąć się z doła po ostatnich
one-shotach, które przepisywałam. Nie wiem ile części będzie
miało opowiadanie, nie wiem nawet o czym dokładnie będzie. Co mi
wyjdzie, to będzie :3. Dziękuję jeśli chce wam się to czytać!
Paring: Reituki, w tle Aoiha i
KaixRuki (to ma jakąś nazwę?)
Uwagi: Chyba większych nie mam.
PS: Hinagiku, to niespodzianka dla
ciebie.
*
Biegłem. Uciekałem. Znikąd nagle
pojawiały się przede mną ściany. Mimo to labirynt prowadził
ciągle do tego samego miejsca. Kręciłem się w kółko. Byłem w
pułapce. Nie mogłem oglądać się za siebie.
Pociemniało mi przed oczami. Z mroku
wyłoniła się obrzydliwa, tłusta gęba z przekrwionymi oczami.
Zakręciło mi się w głowie. Twarz schowała się ponownie w mroku.
Wokoło pojawiła się gęsta mgła utrudniająca oddychanie.
Zobaczyłem przytłumione światło w oddali. Poszedłem w jego
stronę.
Znalazłem się w salonie mojego
rodzinnego domu. Nic się nie zmieniło. Jakby czas się zatrzymał.
Poszarzałe firanki wisiały smętnie w oknach. Ściany nadal były
zżółknięte od dymu papierosów. Stara kanapa skrzypiała. Światło
okrągłego żyrandola oświecało delikatnie pokój. Na środku
pokoju stał tyłem do mnie jakiś mężczyzna. Pod jego stopami
błyszczało szkło. Dookoła leżały porozbijane butelki.
Widziałem, że jedną z nich trzyma w ręce. Zza jego cienia
wyłaniał się nastoletni chłopak. W jego brązowych oczach
widziałem przerażenie. Pod okiem widniała mu lekko sina plama, a z
rozciętego policzka spływała krew. Patrzył na mężczyznę
uważnie, śledził każdy jego ruch. Widać było, że facet się
spił. Nie mógł otrzymać równowagi. Chłopak zauważył mnie.
Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Jego usta zdawały się
niesłyszalnie wypowiadać „uratuj mnie”. Dopiero wtedy go
poznałem. To byłem ja.
*
Obudziłem się z krzykiem. Po czole
spływał mi zimny pot. Rozglądałem się chaotycznym wzrokiem.
Obraz rozmywał się, ale z ulgą mogłem przyznać, że jestem sam.
Opadłem ciężko na poduszki.
Dawno temu przestały śnić mi się
koszmary dotyczące mojego dzieciństwa. Nie wiem dlaczego teraz znów
zaczęły mnie nękać. Wyleczyłem się z tego dawno temu, kiedy
wyprowadziłem się od rodziców. Myślałem, a raczej miałem
nadzieję, że to wystarczy. Najwyraźniej nie.
Spojrzałem na budzik. Wyświetlacz
wskazywał godzinę 4:43. Nie było sensu zasypiać, skoro za dwie
godziny miałem znowu wstać i iść do studia.
Chwyciłem paczkę papierosów i
wyszedłem na taras. Zapaliłem papierosa trzęsącym się rękami.
Wciąż nie mogłem się uspokoić po koszmarze. Zawsze tak miałem.
Wtedy dzwoniłem do Akiry. Zawsze pomagało. Wiedziałem, że będzie
wkurwiony, za to, o której godzinie go budzę. Ale wiem, że i tak
mi pomoże. Wybrałem pośpiesznie jego numer telefonu. Znałem go na
pamięć.
-Halo?- odezwał się zaspany Reita po
trzech sygnałach. Gdy usłyszałem jego głos uspokoiłem się
nieco. Zawsze na mnie tak działał. Jego bas był łagodny i
przyjemny. Mógłbym słuchać go całe wieki, a nadal nie znudziłby
mi się.
-Akira? - upewniłem się. Przecież
wiedziałem do kogo dzwonię, ale to było silniejsze ode mnie.
Odetchnąłem, gdy usłyszałem potwierdzenie. - Potrzebuję twojej
pomocy. Teraz, zaraz.
-Pali się, czy co?- usłyszałem w
telefonie zrzędzenie basisty. Jednakże nie protestował. W oddali
słyszałem odgłosy szukania kluczy od samochodu. Zawsze zapominał
gdzie je położył.- Już do ciebie jadę.
Usłyszałem jeszcze jak ziewa głośno,
a potem się rozłączył. Odetchnąłem głęboko. Przyjedzie tu.
Przyjedzie i mi pomoże. Myślałem.
Byłem wdzięczy losowi, że trafiłem na Akirę. Nigdy nie pytał
się o co chodzi, zawsze był. Po prostu pomagał. Nie ważne jak
trudny byłby problem, on zawsze pomagał.
Zapaliłem
trzeciego z rzędu papierosa, bo nie mogłem się uspokoić. Ciągle
drżały mi ręce, a serce biło w nienaturalnie szybkim tempie.
Miałem płytki oddech. Nakręcałem się myślą o koszmarze. To
było u mnie normalne. Lęk narastał, paraliżując moje myśli i
skupiając je jedynie na obrazach z dzieciństwa.
Chwiejąc się
wróciłem do mieszkania. Zwinąłem się w kulkę na łóżku i
czekałem, aż przyjedzie Reita, bo wiedziałem, ze bez niego nie
poradzę sobie ze strachem.
Czas płynął
wyjątkowo wolno. Patrzyłem tępo na zegarek. Nie umiałem się
ruszyć, żeby cokolwiek zrobić. Lęk zawładnął mną całkowicie.
Zawsze tak było, od kiedy byłem mały.
Nie umiałem sobie
dać rady.
Nie pukał. Po
prostu wszedł. Miał klucze od mojego mieszkania w razie takich
przypadków. Było to o wiele łatwiejsze. Ja w tym stanie nie
umiałem się ruszyć.
Podszedł do mnie
szybkim krokiem. Zobaczyłem, że nie ubrał tej szmaty na nos.
Oddychałem płytko
i szybko. Byłem na siebie zły, że jestem w takich chwilach
bezsilny i muszę prosić Reitę o pomoc.
-Wszystko jest już
dobrze. To był tylko koszmar, pamiętaj.- powiedział łagodnie,
siadając obok mnie na łóżku. Uśmiechał się przyjaźnie.
Momentalnie
poczułem się lepiej. Próbowałem brać głębsze oddechy.
Podniosłem się ociężale do pozycji siedzącej. Oparłem się
plecami o ścianę. Zamknąłem oczy. Po policzkach pociekły mi łzy,
chociaż bardzo pragnąłem je powstrzymać.
-Ej ej, Mały...-
Akira objął mnie przyjacielsko ramieniem. Tylko on mógł tak do mnie mówić.- To tylko sen, prawda?
Nie bój się już. Twój ojciec mieszka 300 kilometrów stąd i jest
już starszym panem. Nie przyjechałby tu. Przecież nawet nie wie
gdzie mieszkasz.
Jego słowa miały
sens. Ale nie umiałem się wyzbyć obawy, że ojciec nagle pojawi
się w moich drzwiach, spity w trupa, bełkoczący coś pod nosem.
-A-akira...-
odezwałem cię drżącym szeptem.- Zamknij drzwi na klucz. Wtedy na
pewno nie wejdzie.
Zaśmiał się
cichutko słysząc pokaz mojej logiki, ale wykonał moją prośbę.
-No i co teraz
robimy? - powiedział ponownie siadając obok mnie. Przykleiłem się
do niego , jak małe dziecko. Szeptał mi do ucha jakieś mało
zrozumiałe słowa. Wsłuchiwałem się w nie, szukając w nich
sensu. Były niczym zaklęcia. Tak naprawdę, Reita opowiadał mi co
mu się śniło. Jego słowa płynęły bez żadnych przeszkód. Były
najładniejszą melodią jaką mogłem sobie wyobrazić.
Trwaliśmy w tym
transie, póki nie zadzwonił budzik. Lęk już ustąpił. Zgasiłem
budzik jednym ruchem.
-Zbierajmy się.
Nie chcesz chyba, żeby Lider na nas nawrzeszczał.- podniósł się
Akira. Kości mu zatrzeszczały. Skrzywiłem się na ten dźwięk.
-Już idę,
idę.- powiedziałem chrypiąc.
*
HAHAH XDD Nie wiem dlaczego, bardzo się uśmiałam, gdy Akirze skrzypło w kościach. TY STARUCHU. ZA DUŻO CZAS PRZED PS3!
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się stosunek Akiry do Taki. Bardzo milusie~
Ale nie, te kości mnie niepokoją.
Dlaczego jest Kai x Ruki?
bo Rei umrze?
KAI GO ZGWAŁCI?
Jak spiknie się Aoiha?
HEJ HEJ HEJ, CZY TO NIE MIAŁO BYĆ WESOŁE? A JA TU O REIOWYM DEAD I KAIU GWAŁCICIELU MÓWIĘ. To to ma być w końcu wesołe?
O ja cie, strasznie mi się podoba! Nie mogę się doczekać reszty! Idę czytać jeszcze raz! NIESAMOWITE!
Gomen! Gomen! To tylko początek wydaje się taki smutny. Dalej będzie lepiej (a przynajmniej taką mam nadzieje XD.
UsuńDziękuję, że przeczytałaś! Te słowa naprawdę napędzają do dalszego pisania. Dziękuję!
Nie będę spoilerować, ale wydaję mi się, że tym razem nikt nie umrze. Ba, nawet nikt nie będzie chciał się zabić. A o tym gwałcie to ja jeszcze pomyślę c:.
Chinatsu narobiła mi stracha. ._. Ale Rei nie umrze, prawda? Będzie milusio tak jak teraz, prawda? ;_;
OdpowiedzUsuńOgólnie cały rozdział czytałam, a raczej starałam się czytać powoli, bardzo powoli, bo strasznie mi się podobał i miło się czytało.
Mam obawy względem ojca Rukiego. I Kai'a. ._.
Niecierpliwie czekam na kolejną część~!
Nie, postaram się, żeby nikt nie umierał tym razem. Tego, czy będzie miło, to do końca obiecać nie mogę, ale postaram się ^^'.
UsuńMam nadzieję, że następne części będzie się równie dobrze czytało.
Jak tak czytam komentarze, to mam coraz więcej pomysłów na następne party.
Ojciec Rukiego... Hmm. Na razie sobie siedzi w domku. I jakoś mu nie spieszno do wyjścia (mam nadzieję, boję się tego staruszka).
Co się tak uparłyście na tego Kaia? Mam z niego zrobić brutala? Okee~ Pasuje to nawet do fabuły ^^.
Kyaa, strasznie się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. Jak pisano wyżej bardzo miło się czyta, zatem korzystam z tego, że są już kolejne notki i lecę czytać dalej. :3
OdpowiedzUsuń