Emm....
To tak no... Moje pierwsze opowiadanie na zamówienie. Specjalnie
dla Rokky (wiem kim jesteś ;;) . Mam nadzieje że się będzie podobało, mimo że jest dość
skomplikowane, jest... oparte na piosence „Without a Trace”: the
Gazette. Sądzę, że lepiej będzie się czytało słuchając jej,
więc go ahead.
Zespół:
the Gazette
Paring:
Reituki
Uwagi:
Dość skomplikowane, żeby zrozumieć, najlepiej przeczytać drugi
raz
Bez
śladu
Pozwalasz
odejść swojej delikatnej świadomości
Powoli z bezdźwięcznym krokiem
Obracasz się w popiół i rozsypujesz wokół
Właśnie tak… Właśnie tak…
Bez śladu
Powoli z bezdźwięcznym krokiem
Obracasz się w popiół i rozsypujesz wokół
Właśnie tak… Właśnie tak…
Bez śladu
Pamiętam
jak jeszcze niedawno budziłeś
się obok mnie, patrząc ciepłym wzrokiem w moim kierunku. Prawie
płynne złoto, mieniące się w twoich oczach, uspokajało mnie.
Myśl o powrocie do rzeczywistości wydawała się wyjątkowo
absurdalna i niedorzeczna. Szary świat wydawał się być nieważnym
placem zabaw Boga.
Teraz,
owe dni, są jedynie czarnymi jak smoła, niewyraźnymi jak mgła,
wspomnieniami, które ulatniają się z każdą sekundą,
pozostawiając za sobą jedynie ból i panikę, które stały się
moją domeną, sensem życia. Twoje zniknięcie spowodowało moją
powolną, destruktywną śmierć.
Po
Twoim odejściu, uczuciem, które we mnie tkwi jest bezużyteczność
pochodząca z bezsilności
Wiję się na dnie mojej zagmatwanej świadomości,
Wiję się na dnie mojej zagmatwanej świadomości,
I
pytając mą podświadomość, szukam odpowiedzi
Nie mogę zobaczyć przyszłości przed moimi oczami
Nie mogę zobaczyć przyszłości przed moimi oczami
Błądzę
na skraju świadomości, wciąż poszukując odpowiedzi na zadane
wiele lat temu pytania. Nie wiem czy jeszcze żyję, czy pozostałem
martwym, bezuczuciowym ciałem, zeżartym przez poczucie
beznadziejności. Szukający swojego serca, czuję jego ostatnie,
agonalne uderzenia, gdzieś w echu samego siebie. Ciemna pustka
pochłania wszelką myśl, zrodzoną w beznadziejnym umyśle, gdzie
wzrok przesłaniasz ty i twój cień.
Niczym ptak, odleciałeś, nie zostawiając po sobie danego zapachu, listu, śladu obecności. Jakby twoje istnienie było wymysłem głupca, jakim się stałem. Żadne pragnienie nie było tak dojmujące. Zaciskająca krtań tęsknota, nie pozwala mi przestać myśleć o tobie. Kiedy zdaję sobie sprawę, że spadam w otchłań, jestem już na jej dnie.
Niczym ptak, odleciałeś, nie zostawiając po sobie danego zapachu, listu, śladu obecności. Jakby twoje istnienie było wymysłem głupca, jakim się stałem. Żadne pragnienie nie było tak dojmujące. Zaciskająca krtań tęsknota, nie pozwala mi przestać myśleć o tobie. Kiedy zdaję sobie sprawę, że spadam w otchłań, jestem już na jej dnie.
Wstrzymując
swój oddech w czasie niezmiennych pór roku,
Czekając na ratunek, zamieniasz się w nicość
Moja usychająca piosenka, której nie możesz już usłyszeć
Płacze bez wyjątku.
Czekając na ratunek, zamieniasz się w nicość
Moja usychająca piosenka, której nie możesz już usłyszeć
Płacze bez wyjątku.
Gdy
czas przestał istnieć, wszelkie stworzenie zamarło, dając
złudzenie wiecznej zimy. Oddech, niepewny, bezszelestny, ucieka w
pogoni za tobą i twoimi niezrealizowanymi planami. Krwawy smak lata
pozostaje gdzieś na języku, łudząc mnie marnym płomieniem
ognistej nadziei. Srebrne ostrza wbijają się w moją klatkę
piersiową, w miejsce, w którym kiedyś znajdowało się serce.
Cieknie z niego szara, brudna krew mieszająca się z moimi
zlodowaciałymi łzami.
Tam,
gdzie zabrakło pasji, została nicość, pożerająca wszelkie
życie, nazywana czasem moim sercem.
Tam,
gdzie nie ma miejsca na miłość, pozostaje nienawiść. Tym właśnie
się stałem, wyplutym strzępkiem zgniłego uczucia.
Nieprzerwany potok słów jest tylko usprawiedliwieniem. Nie mam się komu tłumaczyć, spowiedź została odrzucona, modlitwa zlekceważona. Ostatni krzyk kieruję do Ciebie, ulotnego deszczu, bezbarwnej chmurze, przelotnej chwili. Odchodzę. Uciekam. Spadam. Gdzieś na dnie oceanu, Ikar stał się moim przyjacielem.
Nieprzerwany potok słów jest tylko usprawiedliwieniem. Nie mam się komu tłumaczyć, spowiedź została odrzucona, modlitwa zlekceważona. Ostatni krzyk kieruję do Ciebie, ulotnego deszczu, bezbarwnej chmurze, przelotnej chwili. Odchodzę. Uciekam. Spadam. Gdzieś na dnie oceanu, Ikar stał się moim przyjacielem.
Te
łzy wylane z powodu straty,
Czy wylewają się również dla bólu, który znosiłaś?
Wszyscy odwracają swój wzrok,
I nie pomagając, pozwalają Ci umrzeć.
Czy wylewają się również dla bólu, który znosiłaś?
Wszyscy odwracają swój wzrok,
I nie pomagając, pozwalają Ci umrzeć.
Chodzę
po, z pozoru, pustych ulicach, ale zapełnione są one ludźmi tak
samo samotnymi, jak ja. Wpatruję się bezsilnie w dal, a oni patrzą
na mnie dziwnym wzrokiem, który oznacza jedynie zniewagę i
podłość. Czym zasłużyłem na ten los, nienawiść całego
świata?
Przez
osobę, której nie znam, mam włożoną do grobu białą, delikatną
lilię. Czy dziwnym było, że po moim policzku spłynęła martwa
łza, kiedy pustymi oczami, ujrzałem twoją smutną twarz w tłumie?
Moje
ciało jest torturowane powoli
W tym wirze, w który zostałem wciągnięty.
Z gardłem pełnym tysiąca cierni, pytam:
Czy istnieje cokolwiek, co jestem w stanie uratować?
Przyszłość umiera tuż przed moimi oczami.
W tym wirze, w który zostałem wciągnięty.
Z gardłem pełnym tysiąca cierni, pytam:
Czy istnieje cokolwiek, co jestem w stanie uratować?
Przyszłość umiera tuż przed moimi oczami.
Ból
doprowadza mnie do skraju szaleństwa. Za mną jest nicość, przede
mną męka i kwaśny ogień piekielny. Którą drogę obiorę, gdy
moje serce jest rozrywane? Za kim podążę, kiedy ciebie nie ma?
Strach wżera się pod moją skórę, pozostawiając za sobą odór
spalonej dumy i honoru. Wydaje się, że codzienność jest nawet
większym męczeństwem. Blaknące wspomnienie twojej twarzy ucieka
prawie tak szybko jak ty. Gonię cię, biegnąc. Odpadają mi nogi, a
ty wciąż uciekasz. Patrzę na twoje plecy, a oczy zaczynają
ślepnąć poprzez rażące, białe łzy. Widzę tylko smutek i
rozpacz.
Niech
ta nieustannie opadająca mgła nie rozpłynie się,
Niech dowód na to, że żyłaś nigdy nie zniknie.
Jeżeli ta piosenka dotrze do Ciebie,
Jestem pewien, że uznasz ją za pełną hipokryzji.
Niech dowód na to, że żyłaś nigdy nie zniknie.
Jeżeli ta piosenka dotrze do Ciebie,
Jestem pewien, że uznasz ją za pełną hipokryzji.
Słowa
te dotrą do ciebie, jako głuchy krzyk rozpaczy, wtedy będzie już
za późno. Szara piosenka urojonego artysty będzie słyszana przez
cały świat. Marsz pogrzebowy, który grasz na moich uczuciach.
Kiedy zauważysz mój brak, będziesz wiedział jak okropną torturą
było twoje szczęście. Twoje ślady, odbite na moim życiu,
zniknęły bardzo dawno, a nadzieja zgasła razem z nimi. Myślisz,
że będę płakał po swojej śmierci? Masz rację, umrę dwa razy.
Jestem hipokrytą, bo wciąż żyję, i jak na złość, moje ciało
ma się całkiem dobrze.
...i
zdaję sobie sprawę z tego, że to moja wina.
Akira.

Opisy, metafory, nie mam pojęcia co jeszcze, ale tworzą tak genialną, piękną i zadziwiająca kompozycję. Nie wiem jak Ty to robisz, ale masz dusze prawdziwej artyski. Jestem ciekawa czy dogadałabyś się z Rukim... na pewno! Czyta się dobrze, wspaniale. Arcydzieło. Tyle powiem.
OdpowiedzUsuń~Mizu
Ciesze sie za dedyka.. i co moge powiedziec... podoba mi sie !cholernie mi sie podoba !pieknie to wszystko opisalas i laduje do moich ulubionych. Kocham cie (⌒‐⌒)
OdpowiedzUsuńJeżeli jeszcze raz powiesz, że nie potrafisz pisać skopię ci tyłek, wiesz? Tak, poświęcę jeden, cholerny dzień (ewentualnie pięć XD), żeby cię namierzyć, przyjechać i kopnąć cię w dupę. Mówię serio, bo ten fick oficjalnie ląduje w worku moich ulubionych, a uwierz mi, że niewiele tam trafia. Jest napisany tak obrzydliwie dobrze, wspaniale, super, daj-jakiś-inny-przymiotnik, Nikkiś~ 8|
OdpowiedzUsuńPrzejdźmy do drugiej części komentarza:
OJ9012u3r2u-01rh9ovinbtuuiwefruwerf MATKO JEDYNA KOBIETO, CZEMU TY MI TO ROBISZ, CO?
Znaczy, no ten... *poprawia okulary* Śmiem twierdzić, że to jeden z lepszych polskich reituki.
Weny, chęci i jeszcze raz weny. Nie zniechęcaj się do pisania i uwierz w siebie, bo inni w ciebie wierzą. .n.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńAż zabrakło mi słów... Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że jestem po prostu żałosna i... Nie to nie ważne tutaj powinnam mówić o tym jak bardzo cudowne i niesamowite jest to opowiadanie. Jak bardzo to poruszyło moje serce tak jak ta piosenka ostatnimi czasy akurat. W ogóle nie spodziewałam się tego. Dobrze, że jak zawsze coś mnie podkusiło aby sprawdzić to.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńAz brak mi slow, gdy czytam cos tak pieknego...
OdpowiedzUsuńInformuję, że zostałaś nominowana do Liebster Award. Tutaj znajdziesz pytania: http://reitukibyyume.blogspot.com/2014/02/liebster-award-kilka-informacji.html
OdpowiedzUsuńJeżeli nie bawisz się się w tego typu rzeczy - niezmiernie przepraszam za spam. (・_・)
Okej to od razu powiem, że nie słuchałam piosenki, bo nie umiem się wtedy skupić na ff soł no posłucham później :) Paringu też nie ogarniam więc też nie wiem kto i z kim, The Gazette znam kilka piosenek , ale członków nie znam. Wybacz. Bardzo źle się zanosi ,ale dalej to już same pozytywy…
OdpowiedzUsuńBo jestem w całkowitym nie zrozumiałym przeze mnie i mój umysł – szoku. Nawet nie wiem co miałabym Ci napisać. To jest po prostu mistrzostwo. Nie wiem dlaczego jeszcze nie jesteś jakąś sławną pisarką o której mówi cały świat. Przecież to jest jakiś obłęd. Nie mam pojęcia jak mam wyrazić to co właśnie przeżyłam.
Urzekł mnie motyw Ikara. Naprawdę rzadko trafiają się takie motywy w ff. Zwykle są to jakieś miłosne historyjki, a tu całkiem coś innego. Zmieniłaś moje postrzeganie opowiadań i zdecydowanie podniosłaś poprzeczkę wszystkim autorom, których książki do tej pory czytałam.
Najlepsze jest to, że miałam wcale tego ff nie czytać, bo nie kojarzyłam paringu. Jezusie jaką zbrodnię bym popełniła…
Weny weny i weny i jeszcze więcej takich opowiadań. Błagam Cię po prostu pisz..