Eh... Jedno z Reituki się kłania.
Wybaczcie, to moja pierwsza scena seksu, nie wkurzać się na mnie.
Szerze to chyba mam trochę dość
yaoi, a na pewno Reituki. Jeśli coś wstawię w najbliższym czasie
(co zapewne szybko nie nadejdzie), raczej nie będzie to Reituki.
Paring: Reituki.
Uwagi: Seks, samookaleczanie.
***
Jak długo mam to jeszcze znosić?
Wiem, że to nie ma najmniejszego sensu , ale nie umiem dać sobie
spokoju. To mnie zżera od środka i zostawia pustkę. Ale jeśli to
ma być cena twojego szczęścia, to jestem gotowy ją znieść.
Wiele razy widziałem Akirę z tą
kobietą. Była ładna, zawsze uśmiechnięta. Widać było, że go
kochała. Byłem zły, ale potem znowu zauważałem, że on był
szczęśliwy. Odpuszczałem sobie, obiecując, że następnym razem
powiem mu całą prawdę. Ale to były tylko puste słowa. Zawsze
kończyło się tak, że spotykaliśmy się, a ja wracałem z
podkulonym ogonem do domu, bo nie umiałem się przełamać.
To było męczące. Zwykła osoba, a
tak uprzykrzyła mi życie.
Ucieczkę znalazłem w błyszczącym
świetle żyletki. Każda rana była winą tego, że nie umiałem mu
tego powiedzieć. Tego, jak bardzo go kocham, jak bardzo za nim
tęsknię, jak bardzo go podziwiam, jak bardzo za nim szaleję. Byłem
zwykłym tchórzem.
Ukrywałem blizny pod ubraniami z
długimi rękawami. Wszelakimi swetrami i bluzami, byle nikt nie
zauważył. Było to całkiem skuteczne. Nikt mnie o nic nie
podejrzewał. Byłem genialnym aktorem, na czas spotkań zakładałem
moją najweselszą maskę.
Byliśmy właśnie na próbie. Śmiał
się głupkowato. Wzdychnąłem ciężko. Było
bardzo gorąco, więc bez zastanowienia, w genialności swojej,
podciągnąłem rękawy czarnej bluzy. Spojrzał na moje
przedramiona. Wiem, że to co zobaczył przeraziło go. Ja sam bałem
się widząc to zaraz po przebudzeniu.
Zrzedła mu mina,
ale nie odezwał się. Miałem nadzieję, że szybko o tym zapomni.
Nie miałem ochoty mu wyjaśniać wszystkiego. Bo co by o mnie
pomyślał, jakbym powiedział, że to wszystko przez jego
dziewczynę? Znienawidziłyby mnie. Wolałem nie ryzykować. Dlatego
szybko opuściłem rękawy uciekając przed jego wzrokiem. Wychodząc
z sali usłyszałem jeszcze jego dzwonek telefonu. Coraz szybszym
krokiem kierowałem się ku wyjściu z wytwórni. Było moim
zbawieniem. Chciałem uciec od niego jak najdalej.
Wybiegając
wpadłem na jego dziewczynę. Rozmawiała przez telefon.
-...Akira, zejdź
na dół. Jestem już pod wytwórnią.- powiedziała miażdżąc mnie
wzrokiem.
Była bardzo
zdenerwowana. Jej oczy ciskały nienawiścią. Była ode mnie niższa,
ale pod jej wzrokiem ugiąłby się nawet tytan. Odsunąłem się od
niej. Beżowy płaszcz zafurgotał nieprzyjemnie , gdy kobieta
wbiegła do budynku zostawiając mnie samego. Pachniała strasznie
słodko, przyprawiając mnie o mdłości. Odpaliłem papierosa.
Wcześniej spotkana kobieta wybiegła, a on zaraz za nią. Przywarłem
do muru, żeby mnie nie zauważyli. Podsłuchiwałem ich rozmowę.
-Gówno mnie
obchodzi, że masz próbę! Masz ze mną jechać!- krzyczała jak
opętana jego dziewczyna.
Nie widziałem go,
ale byłem pewien, że uniósł oczy ku niebu. Jego też wkurzała.
Miał dość, że ciągle przepieprzała jego pieniądze na
kosmetyki, ubrania i inne przyjemności. Jednakże, był spokojny.
-Nigdzie nie idę.
To bardzo ważna próba. Zaraz zaczynamy nagrywanie nowego albumu.
Dlatego daj mi spokój. - odpowiedziałeś jej do bólu opanowanym i
łagodnym głosem.
-Dupku! Zawsze
tak jest! Myślisz tylko o tym twoim pieprzonym zespole! Po co my
jesteśmy razem?!-wykrzyczała histerycznym głosem.
- Uspokój się,
Mizuki!- podniósł głos, ale zaraz potem wrócił do poprzedniego
lodowatego tonu.- Tak, zespół jest dla mnie wszystkim. Jest
ważniejszy niż ty. Nie kocham cię, a zespół to moje życie.
Oddaj mi moje klucze i odejdź z mojego życia. Przeszkadzasz mi.
Kobieta umilkła.
Potem usłyszałem głuche plasknięcie. Najwyraźniej Mizuki
uderzyła Reitę w policzek. Zobaczyłem tylko jak wsiada do
taksówki.
Powinno być mi
przykro. W końcu przyjaciel zerwał z dziewczyną. Ale cieszyłem
się. W moim sercu na nowo zagościła nadzieja.
Zgasiłem
papierosa butem. Modliłem się, żeby Reity już tam nie było. Nie
chciałem, żeby wiedział, że podsłuchiwałem. Po za tym, mógłby
mnie zacząć pytać o moje blizny, czego wolałem uniknąć.
Na moje szczęście
basista wszedł zniknął już w budynku. Ja również udałem się
na górę, ponieważ przerwa się kończyła.
Gdy wszedłem do
sali, pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to Reita siedzący sam
strojący swój bas. Chłopaki dyskutowali w przeciwległym krańcu
pokoju o trasie koncertowej po Europie.
Podszedłem do
Akiry.
- Stary, wszystko
dobrze?- spytałem się z troską. Wiedziałem co się stało, ale
chciałem, żeby widział, że się o niego martwię.
- Dziękuję
Ruki.- odpowiedział z uśmiechem.- Nie martw się o mnie.
Spojrzał na mnie
miło. Poklepał miejsce na podłodze, zapraszając do siedzenia obok
siebie. Usiadłam ciężko. Zamknąłem oczy. Tysiące myśli
przewijało mi się przez głowę w zastraszającym tempie. Mówić
mu teraz? Mówić mu w ogóle? Zaakceptuje to? Poczułem, że Reita
złapał mnie za przedramiona. Otworzyłem gwałtownie oczy. Jak
mogłem tak łatwo dać się złapać?! Dureń! Próbowałem go
powstrzymać, ale nie udało mi się. Był ode mnie silniejszy.
Zrezygnowany dałem spokój i pozwoliłem mu podciągnąć rękawy
mojej bluzy. Chwycił za moje nadgarstki.
- Co to jest?!-
zapytał ostrym, suchym głosem.
Odwróciłem
wzrok. Brzydziłem się tego widoku. Świeże blizny odbijały się
od mojej bladej skórze ostrą czerwienią. Popuchły na krańcach.
Niektóre były już od dawna pozasklepiane, w innych dopiero krzepła
krew. W niektórych zbierała się ropa, wszystkie rany mi zawsze
ropiały.
Reita przyglądał
się temu z milczeniem. Po chwili wstał i pociągnął mnie za sobą.
Nie umiałem wyrwać się z jego uścisku, choć próbowałem jak
tylko mogłem. Zaciągnął mnie na sam koniec korytarza przy którym
mieliśmy próby. Nikt nigdy tamtędy nie chodził.
- Czemu to
robisz?!- krzyknął na cały głos. - To jest chore! Jesteś
totalnym idiotą! Widzisz jak to wygląda?
Puścił moje
nadgarstki rozwścieczony. Zacisnął pięści tak mocno, że aż
zbielały mu kłykcie. Jego oczy kipiały gniewem. Ruszał się
nerwowo. Sam najwyraźniej nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
Rzucał się bezsensownie. Ja stałem w miejscu. Próbowałem
pozbierać rozbiegane myśli. Skupiłem wzrok na twarzy Reity. Tak
doskonała, mimo gniewu.
Chciałem coś
powiedzieć, ale nie umiałem. Zamknąłem usta. W moich oczach
zbierały się powolutku łzy. Wiedziałem w jakim kierunku to
zmierza. Akira mnie znienawidzi, za to co mu muszę powiedzieć. Ale
bardziej byłby zły, jakbym teraz odszedł zostawiając go bez
jakiegokolwiek wyjaśnienia. Należało mu się, jak psu buda.
-Możesz mi
wyjaśnić, po co to robiłeś?!- zerwał się ponownie. - Nie
rozumiem, jak można się tak szpecić! Naprawdę, nie miałeś co ze
sobą zrobić, Takanori?! Chciałeś coś udowodnić?! Zaimponować?!
To bezsen...
- To przez
ciebie.- przerwałem mu szeptem.
Stanął w
miejscu. Patrzył się na mnie osłupiałym wzrokiem.
- Jak to „przeze
mnie”?- cała złość z niego wyparowała, zostawiając szok.
- Normalnie. Przez
ciebie i tą twoją cholerną lafiryndę!- teraz ja podniosłem na
niego głos.- Sam mówiłeś, że jej nie kochasz! W takim razie, po
co z nią byłeś?!
Spuściłem wzrok.
Wpatrywałem się w koniuszki moich nowych, świeżo wypastowanych
butów. Po policzkach ciekły mi łzy.
- Już dawno
planowałem ci powiedzieć, że cię kocham. Ale wtedy pojawiała się
Mizuki. Nie rozumiem czemu. Nic między wami nie było, a ty
pozwalałeś jej wydawać swoje pieniądze.
- Robiłem to,
ponieważ ze wszelkich sił chciałem ukryć to, kim jestem.
Nienawidzę kobiet.
- Ale czemu?-
spojrzałem sfrustrowany na jego twarz. Próbowałem doszukać się w
niej jakiś wyjaśnień.
- Myślałem, że
tego nie zaakceptujecie. Szczególnie ty. Bałem się, bo twoja
opinia jest dla mnie bardzo ważna.- przerwał na chwilę, jakby
chciał zebrać myśli.- Powiedziałeś że mnie kochasz. Czemu?
- Bo tak. Miłość
nie wybiera. Trzeba się z nią zgodzić.-powiedziałem z uśmiechem.
-
Rozumiem.-zaśmiał cię cicho pod nosem.
Pochylił się.
Patrzył mi prosto w oczy. Miał świeży, miętowy oddech. W jego
oczach widziałem moje odbicie. Zakręciło mi się w głowie. Ze
zdenerwowania spierzchły mi usta. Przejechałem językiem po
wargach.
Akira nie
wytrzymał. Wpił się w moje usta stanowczo. Jego dłonie
zawędrowały na mój kark. Miał chłodne ręce, ale nie
przeszkadzało mi to w tamtej chwili. Przyciągnął mnie jeszcze
bliżej do siebie. Podgryzał moje wargi. Nieśmiało zacząłem
oddawać pocałunek. Reita od razu to wyczuł. Uchyliłem usta,
zapraszając go. Moje dłonie wylądowały na jego torsie. Byłem
cały czerwony.
Usłyszałem głosy
dobiegające z początku korytarza. Zbliżały się do nas.
-Musimy przerwać,
przynajmniej na chwilę obecną.- szepnął słodko Akira, puszczając
do mnie oczko.
W chwili dobiegli
do nas Kai, Uruha i Aoi. Patrzyli się na nas dziwnie, ale jedynie
poprosili, żebyśmy wrócili dalej grać.
Próba
przebiegała wyjątkowo sprawnie. Chłopaki nie domyślili się nic o
nas. A tym bardziej o moich bliznach. Reita nic im nie powiedział.
Byłem zmęczony,
ale szczęśliwy. Wyznałem mu miłość. Byłem z siebie dumny.
Po próbie
pojechaliśmy do mnie domu. Nie mogłem doczekać się tego wieczora.
Wiedziałem, że będzie spełnieniem moich najskrytszych marzeń.
Dotarliśmy do apartamentu. Było już ciemno. Nie było nikogo w
pobliżu. Wyciągnął z mojej kieszeni klucze od mieszkania. Zaśmiał
się cicho. Pociągnął mnie za bluzę, przez co straciłem
równowagę. Złapał mnie i wziął na ręce. W jego oczach
widziałem podekscytowanie. Prychnąłem rozbawiony. Duży dzieciak z
niego. Teraz nawet nie próbował tłumić śmiechu. Jego głos
rozbrzmiewał na klatce schodowej.
Z łatwością
przeniósł mój ciężar na jedną rękę, tak jakbym nic nie ważył.
Drugą natomiast otwierał pospiesznie drzwi. Po długiej walce
wygrał z zamkiem. Udał się do mojej sypiali, zamykając kopniakiem
drzwi. Położył mnie delikatnie na łóżku , tak żeby nic mi się
nie stało. Zanurzył nos w moich włosach. Poczułem, że jego
wilgotny język bada zagłębienie w mojej szyi. Milimetr po
milimetrze. Nie spieszyło mu się. Mi także. Wręcz przeciwnie,
chciałem, żeby trwało to wiecznie. Jego sprawne, zwinne ręce były
już pod moją koszulką. Masował delikatnie mój brzuch. Mój
oddech stał się szybszy. Reita przygryzał płatek mojego ucha.
Postanowiłem choć w części oddać jego pieszczotę. Nie mogłem
się powstrzymać. Moje ręce zawędrowały na jego kark.
Przybliżyłem się do niego jeszcze bardziej. Chciałem dotykać go
każdym centymetrem mojego ciała.
Jego zapach mnie
oszałamiał. Nie mogłem racjonalnie myśleć. Poczułem jego wargi
na moim obojczyku. Całował co zapamiętale. Robiło mi się coraz
bardziej gorąco. Jednym szybkim ruchem, Reita ściągnął ze mnie
koszulkę. Zaczerwieniłem się po same cebulki moich blond włosów.
Zawstydziłem się.
Nie lubiłem pokazywać mojej klatki piersiowej. To był mój czuły
punkt. Zawsze, nawet na plaży siedziałem w koszulce.
Teraz, gdy był
przy mnie Akira, wstydziłem się tysiąc razy bardziej. Chwyciłem
leżącą w pobliżu narzutę na łóżko i przykryłem nią mój
nagi brzuch.
Reita zdziwił
się. Uniósł pytająco brwi. Myślałem, że spłonę z
upokorzenia.
-Rukiś...-powiedział
Akira swoim aksamitnym basem. Miał rozbawiony głos.- Co robisz,
słonko?
Próbował się
nie śmiać. Ciekaw byłem, jak bardzo debilnie wyglądać musiałem,
ukryty pod narzutą na głowie.
Wreszcie nie
wytrzymał i roześmiał się gromkim śmiechem. Jęknąłem
zażenowany. Nakryłem się materiałem jeszcze szczelniej.
- No ej,
Ruki...-pogłaskał mnie delikatnie po głowie.- Wszystko w porządku?
- Nic nie jest w
porządku!- odparłem histerycznie.- Nie lubię pokazywać mojej
klatki piersiowej. Ponad to, nigdy nie robiłem tego
z innym mężczyzną...
Zza fałdów materiału widziałem jego uśmiechniętą twarz.
Przytulił mnie mocno, zsuwając narzutę z moich włosów.
- Nic nie szkodzi.- spojrzałem w jego głębokie, brązowe oczy.-
Będę delikatny.
Pociągnął materiał narzuty, ponownie ukazując mój nagi tors.
Próbowałem nie zwracać na to uwagi.
Ująłem jego twarz w dłonie, całując go namiętnie. Jego dłonie
sprawnie rozpinały rozporek moich spodni. Sięgnąłem do jego
koszuli i szybko ją zdjąłem. Jego mięśnie brzucha rysowały się
delikatnie pod skórą. Byłem pod wrażeniem.
Zdjął
mi spodnie. Pożądliwym wzrokiem patrzył na rosnące wybrzuszenie w
moich bokserkach, Jęknąłem z rozkoszy, mimo ,że jeszcze nic nie
zrobił. Jego oczy błyszczały prawdziwym szczęściem, którego już
dawno u niego nie widziałem.
Próbowałem za nim nadążyć, więc pośpiesznie ściągnąłem mu
spodnie. Cały czas się całowaliśmy. Jego język lizał moje
wargi.
Chciałem pokazać mu, jak bardzo go pragnąłem. Owo pragnienie
rosło z każda chwilą.
W pewnym momencie
Reita zerwał ze mnie bokserki. Leżałem pod nim, zupełnie nagi.
Byłem szczęśliwy. Oblizał usta na widok mojej nabrzmiałej już
męskości.
Chwycił ją w
dłoń i rytmicznie przesuwał ręką z góry na dół. Odchyliłem z
przyjemności głowę do tyłu. Akira wykorzystał to i obsypał
malinkami moją szyję. Ja wplotłem dłonie w jego włosy.
Było mi tak
niezwykle przyjemnie. Nie mogłem porównać tego do niczego innego.
-Ruki, proszę
cię, rozluźnij się teraz, to będzie mniej boleć. Nie chce
sprawić ci bólu.- szepnął mi na ucho. Oddychałem szybko,
podniecony. Nie umiałem się opanować, ale ze wszelkich sił
starałem się rozluźnić. Poczułem jak Akira wsadza we mnie palec,
co jeszcze umiałem znieść. Ale potem dołączył drugi i trzeci.
Przeszywający ból targnął moim ciałem. Syknąłem cicho. Nie
podejrzewałem, że będzie to aż tak bolesne. Wygiąłem się w
łuk.
- Przepraszam-
powiedział Akira, zamieniając palce na własną, o wiele większą
męskość. Czekał, aż się przyzwyczaję. Ból powoli ustępował,
a na jego miejsce występowała nieporównywalna rozkosz. Akira
spojrzał na mnie z niemym pytaniem. Kiwnąłem potwierdzająco
głową. Wsunął się we mnie głębiej. Poczułem nagłą falę
przyjemności. Jęczałem głośno. Poruszał się we mnie w coraz
szybszym tempie, wywołując u mnie dźwięki rozkoszy. Wiłem się
pod nim, domagając się więcej. Zrozumiał, pchał coraz głębiej.
Zacząłem
niekontrolowanie drapać go po plecach i gryźć. Reita złapał moją
lewą rękę, całą pokryta bliznami. Całował każdą ranę z
osobna. Na samym końcu wplótł swoje palce pomiędzy moje. Drugą
rękę oparł tuż przy mojej głowie. Zwisał teraz nade mną.
Mogłem podziwiać jego wspaniałe umięśnienie. Ponowił stawianie
mi malinek, tym razem na ramionach.
Trafił w moje
najczulsze miejsce. Krzyknąłem z przyjemności. Reita przyspieszył
znacznie, o ile było to możliwe. Nie powstrzymywałem się.
Jęczałem, krzyczałem, sapałem i wydawałem różne, bliżej
nieokreślone dźwięki.
Wybuchnąłem w
rękę Reity, wykrzykując jego imię. Ten nie przejął się ani
trochę i kontynuował zabójcze tempo. Wiedziałem, że on też
zaraz dojdzie.
W końcu, doszedł
we mnie. Upadł na mnie, zmęczony. Nie czułem jego ciężaru. Byłem
w niebie. Nawet w snach nie wyobrażałem sobie, że może być aż
tak cudnie.
Przekręciliśmy
się tak, że mogłem teraz wtulać się w jego bok.
- Kocham cię,
Takanori.-szepnął mi na ucho Akira.
- Wiem.-
odpowiedziałem prawie śpiąc. Wtuliłem się mocniej w jego klatkę
piersiową.
Ucieszyłam się kiedy Akira zerwał z tą laską. A potem było już coraz lepiej.
OdpowiedzUsuńŁadnie ci wyszło, naprawdę. ∩( ・ω・)∩ Ten moment kiedy Rei całował blizny Rukiego mnie rozczulił.
Ugh... Dziękuję, naprawdę, nawet nie wiesz jak miło mi się to czyta.
UsuńZdziwiłam się, że tak szybko poszli do łóżka.
OdpowiedzUsuńUrok oneshotów?
Przyjemnie się czytało ;)
Napisałabyś KaixUruha~?
Ale fail.. nie mam pierwszego komentarza, bo zapomniałam, że kod na robota ;_;
UsuńZdziwisz się. Od miesiąca piszę kilkupartówkę Kaiha.
UsuńRozczuliłam się naprawdę :) Reita był naprawdę słodki :D Podobał mi się bardzo ten oneshot, nadal jestem pod wrażeniem twojego pisania, czytało się lekko, co daje duży + ^^ pozdrawiam.;)
OdpowiedzUsuńO nie, staph it.
UsuńDziwnie się czuję, jak ktoś chwali mój styl pisania.
Jakie urocze, szczególnie moment z bliznami.
OdpowiedzUsuńNaprawdę dobrze piszesz Nikki.
Dziękuję, miło mi, chociaż sama tak nie uważam.
UsuńCudne <3 w koncu znalazłam cos czego jeszcze nie czytałam
OdpowiedzUsuńDo usług.
UsuńHm... tak teraz do mnie dotarło że w większości u Ciebie występują smutne wątki. Tutaj samookaleczanie się, tam samobójstwo pod pociągiem. Nie przeszkadza mi to absolutnie, ale jest tyle ciekawych fabuł, wiele pomysłów do wykorzystania, a nie tylko wątki dotyczące smutku. Być może w kolejnych opowiadaniach dzieje się coś innego, a one shoty nie są oparte tylko na cięciu się i samobójstwach, a przynajmniej mam taką nadzieję, więc z tą nadzieją ruszam do dalszego czytania. ;)
OdpowiedzUsuń