niedziela, 21 lipca 2013

Kizuato

Eh... Jedno z Reituki się kłania. Wybaczcie, to moja pierwsza scena seksu, nie wkurzać się na mnie.
Szerze to chyba mam trochę dość yaoi, a na pewno Reituki. Jeśli coś wstawię w najbliższym czasie (co zapewne szybko nie nadejdzie), raczej nie będzie to Reituki.

Paring: Reituki.
Uwagi: Seks, samookaleczanie.

                                                                 ***

             Jak długo mam to jeszcze znosić? Wiem, że to nie ma najmniejszego sensu , ale nie umiem dać sobie spokoju. To mnie zżera od środka i zostawia pustkę. Ale jeśli to ma być cena twojego  szczęścia, to jestem gotowy ją znieść.
             Wiele razy widziałem Akirę z tą kobietą. Była ładna, zawsze uśmiechnięta. Widać było, że go kochała. Byłem zły, ale potem znowu zauważałem, że on był szczęśliwy. Odpuszczałem sobie, obiecując, że następnym razem powiem mu całą prawdę. Ale to były tylko puste słowa. Zawsze kończyło się tak, że spotykaliśmy się, a ja wracałem z podkulonym ogonem do domu, bo nie umiałem się przełamać.
To było męczące. Zwykła osoba, a tak uprzykrzyła mi życie.
Ucieczkę znalazłem w błyszczącym świetle żyletki. Każda rana była winą tego, że nie umiałem mu tego powiedzieć. Tego, jak bardzo go kocham, jak bardzo za nim tęsknię, jak bardzo go podziwiam, jak bardzo za nim szaleję. Byłem zwykłym tchórzem.
Ukrywałem blizny pod ubraniami z długimi rękawami. Wszelakimi swetrami i bluzami, byle nikt nie zauważył. Było to całkiem skuteczne. Nikt mnie o nic nie podejrzewał. Byłem genialnym aktorem, na czas spotkań zakładałem moją najweselszą maskę.
             Byliśmy właśnie na próbie. Śmiał się głupkowato. Wzdychnąłem ciężko. Było bardzo gorąco, więc bez zastanowienia, w genialności swojej, podciągnąłem rękawy czarnej bluzy. Spojrzał na moje przedramiona. Wiem, że to co zobaczył przeraziło go. Ja sam bałem się widząc to zaraz po przebudzeniu.
Zrzedła mu mina, ale nie odezwał się. Miałem nadzieję, że szybko o tym zapomni. Nie miałem ochoty mu wyjaśniać wszystkiego. Bo co by o mnie pomyślał, jakbym powiedział, że to wszystko przez jego dziewczynę? Znienawidziłyby mnie. Wolałem nie ryzykować. Dlatego szybko opuściłem rękawy uciekając przed jego wzrokiem. Wychodząc z sali usłyszałem jeszcze jego dzwonek telefonu. Coraz szybszym krokiem kierowałem się ku wyjściu z wytwórni. Było moim zbawieniem. Chciałem uciec od niego jak najdalej.
Wybiegając wpadłem na jego dziewczynę. Rozmawiała przez telefon.
-...Akira, zejdź na dół. Jestem już pod wytwórnią.- powiedziała miażdżąc mnie wzrokiem.
Była bardzo zdenerwowana. Jej oczy ciskały nienawiścią. Była ode mnie niższa, ale pod jej wzrokiem ugiąłby się nawet tytan. Odsunąłem się od niej. Beżowy płaszcz zafurgotał nieprzyjemnie , gdy kobieta wbiegła do budynku zostawiając mnie samego. Pachniała strasznie słodko, przyprawiając mnie o mdłości. Odpaliłem papierosa. Wcześniej spotkana kobieta wybiegła, a on zaraz za nią. Przywarłem do muru, żeby mnie nie zauważyli. Podsłuchiwałem ich rozmowę.
-Gówno mnie obchodzi, że masz próbę! Masz ze mną jechać!- krzyczała jak opętana jego dziewczyna.
Nie widziałem go, ale byłem pewien, że uniósł oczy ku niebu. Jego też wkurzała. Miał dość, że ciągle przepieprzała jego pieniądze na kosmetyki, ubrania i inne przyjemności. Jednakże, był spokojny.
-Nigdzie nie idę. To bardzo ważna próba. Zaraz zaczynamy nagrywanie nowego albumu. Dlatego daj mi spokój. - odpowiedziałeś jej do bólu opanowanym i łagodnym głosem.
-Dupku! Zawsze tak jest! Myślisz tylko o tym twoim pieprzonym zespole! Po co my jesteśmy razem?!-wykrzyczała histerycznym głosem.
- Uspokój się, Mizuki!- podniósł głos, ale zaraz potem wrócił do poprzedniego lodowatego tonu.- Tak, zespół jest dla mnie wszystkim. Jest ważniejszy niż ty. Nie kocham cię, a zespół to moje życie. Oddaj mi moje klucze i odejdź z mojego życia. Przeszkadzasz mi.
Kobieta umilkła. Potem usłyszałem głuche plasknięcie. Najwyraźniej Mizuki uderzyła Reitę w policzek. Zobaczyłem tylko jak wsiada do taksówki.
Powinno być mi przykro. W końcu przyjaciel zerwał z dziewczyną. Ale cieszyłem się. W moim sercu na nowo zagościła nadzieja.
Zgasiłem papierosa butem. Modliłem się, żeby Reity już tam nie było. Nie chciałem, żeby wiedział, że podsłuchiwałem. Po za tym, mógłby mnie zacząć pytać o moje blizny, czego wolałem uniknąć.
Na moje szczęście basista wszedł zniknął już w budynku. Ja również udałem się na górę, ponieważ przerwa się kończyła.
          Gdy wszedłem do sali, pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to Reita siedzący sam strojący swój bas. Chłopaki dyskutowali w przeciwległym krańcu pokoju o trasie koncertowej po Europie.
Podszedłem do Akiry.
- Stary, wszystko dobrze?- spytałem się z troską. Wiedziałem co się stało, ale chciałem, żeby widział, że się o niego martwię.
- Dziękuję Ruki.- odpowiedział z uśmiechem.- Nie martw się o mnie.
Spojrzał na mnie miło. Poklepał miejsce na podłodze, zapraszając do siedzenia obok siebie. Usiadłam ciężko. Zamknąłem oczy. Tysiące myśli przewijało mi się przez głowę w zastraszającym tempie. Mówić mu teraz? Mówić mu w ogóle? Zaakceptuje to? Poczułem, że Reita złapał mnie za przedramiona. Otworzyłem gwałtownie oczy. Jak mogłem tak łatwo dać się złapać?! Dureń! Próbowałem go powstrzymać, ale nie udało mi się. Był ode mnie silniejszy. Zrezygnowany dałem spokój i pozwoliłem mu podciągnąć rękawy mojej bluzy. Chwycił za moje nadgarstki.
- Co to jest?!- zapytał ostrym, suchym głosem.
Odwróciłem wzrok. Brzydziłem się tego widoku. Świeże blizny odbijały się od mojej bladej skórze ostrą czerwienią. Popuchły na krańcach. Niektóre były już od dawna pozasklepiane, w innych dopiero krzepła krew. W niektórych zbierała się ropa, wszystkie rany mi zawsze ropiały.
Reita przyglądał się temu z milczeniem. Po chwili wstał i pociągnął mnie za sobą. Nie umiałem wyrwać się z jego uścisku, choć próbowałem jak tylko mogłem. Zaciągnął mnie na sam koniec korytarza przy którym mieliśmy próby. Nikt nigdy tamtędy nie chodził.
- Czemu to robisz?!- krzyknął na cały głos. - To jest chore! Jesteś totalnym idiotą! Widzisz jak to wygląda?
Puścił moje nadgarstki rozwścieczony. Zacisnął pięści tak mocno, że aż zbielały mu kłykcie. Jego oczy kipiały gniewem. Ruszał się nerwowo. Sam najwyraźniej nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Rzucał się bezsensownie. Ja stałem w miejscu. Próbowałem pozbierać rozbiegane myśli. Skupiłem wzrok na twarzy Reity. Tak doskonała, mimo gniewu.
Chciałem coś powiedzieć, ale nie umiałem. Zamknąłem usta. W moich oczach zbierały się powolutku łzy. Wiedziałem w jakim kierunku to zmierza. Akira mnie znienawidzi, za to co mu muszę powiedzieć. Ale bardziej byłby zły, jakbym teraz odszedł zostawiając go bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Należało mu się, jak psu buda.
-Możesz mi wyjaśnić, po co to robiłeś?!- zerwał się ponownie. - Nie rozumiem, jak można się tak szpecić! Naprawdę, nie miałeś co ze sobą zrobić, Takanori?! Chciałeś coś udowodnić?! Zaimponować?! To bezsen...
- To przez ciebie.- przerwałem mu szeptem.
Stanął w miejscu. Patrzył się na mnie osłupiałym wzrokiem.
- Jak to „przeze mnie”?- cała złość z niego wyparowała, zostawiając szok.
- Normalnie. Przez ciebie i tą twoją cholerną lafiryndę!- teraz ja podniosłem na niego głos.- Sam mówiłeś, że jej nie kochasz! W takim razie, po co z nią byłeś?!
Spuściłem wzrok. Wpatrywałem się w koniuszki moich nowych, świeżo wypastowanych butów. Po policzkach ciekły mi łzy.
- Już dawno planowałem ci powiedzieć, że cię kocham. Ale wtedy pojawiała się Mizuki. Nie rozumiem czemu. Nic między wami nie było, a ty pozwalałeś jej wydawać swoje pieniądze.
- Robiłem to, ponieważ ze wszelkich sił chciałem ukryć to, kim jestem. Nienawidzę kobiet.
- Ale czemu?- spojrzałem sfrustrowany na jego twarz. Próbowałem doszukać się w niej jakiś wyjaśnień.
- Myślałem, że tego nie zaakceptujecie. Szczególnie ty. Bałem się, bo twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna.- przerwał na chwilę, jakby chciał zebrać myśli.- Powiedziałeś że mnie kochasz. Czemu?
- Bo tak. Miłość nie wybiera. Trzeba się z nią zgodzić.-powiedziałem z uśmiechem.
- Rozumiem.-zaśmiał cię cicho pod nosem.
Pochylił się. Patrzył mi prosto w oczy. Miał świeży, miętowy oddech. W jego oczach widziałem moje odbicie. Zakręciło mi się w głowie. Ze zdenerwowania spierzchły mi usta. Przejechałem językiem po wargach.
Akira nie wytrzymał. Wpił się w moje usta stanowczo. Jego dłonie zawędrowały na mój kark. Miał chłodne ręce, ale nie przeszkadzało mi to w tamtej chwili. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie. Podgryzał moje wargi. Nieśmiało zacząłem oddawać pocałunek. Reita od razu to wyczuł. Uchyliłem usta, zapraszając go. Moje dłonie wylądowały na jego torsie. Byłem cały czerwony.
Usłyszałem głosy dobiegające z początku korytarza. Zbliżały się do nas.
-Musimy przerwać, przynajmniej na chwilę obecną.- szepnął słodko Akira, puszczając do mnie oczko.
W chwili dobiegli do nas Kai, Uruha i Aoi. Patrzyli się na nas dziwnie, ale jedynie poprosili, żebyśmy wrócili dalej grać.
           Próba przebiegała wyjątkowo sprawnie. Chłopaki nie domyślili się nic o nas. A tym bardziej o moich bliznach. Reita nic im nie powiedział.
Byłem zmęczony, ale szczęśliwy. Wyznałem mu miłość. Byłem z siebie dumny.
Po próbie pojechaliśmy do mnie domu. Nie mogłem doczekać się tego wieczora. Wiedziałem, że będzie spełnieniem moich najskrytszych marzeń. Dotarliśmy do apartamentu. Było już ciemno. Nie było nikogo w pobliżu. Wyciągnął z mojej kieszeni klucze od mieszkania. Zaśmiał się cicho. Pociągnął mnie za bluzę, przez co straciłem równowagę. Złapał mnie i wziął na ręce. W jego oczach widziałem podekscytowanie. Prychnąłem rozbawiony. Duży dzieciak z niego. Teraz nawet nie próbował tłumić śmiechu. Jego głos rozbrzmiewał na klatce schodowej.
Z łatwością przeniósł mój ciężar na jedną rękę, tak jakbym nic nie ważył. Drugą natomiast otwierał pospiesznie drzwi. Po długiej walce wygrał z zamkiem. Udał się do mojej sypiali, zamykając kopniakiem drzwi. Położył mnie delikatnie na łóżku , tak żeby nic mi się nie stało. Zanurzył nos w moich włosach. Poczułem, że jego wilgotny język bada zagłębienie w mojej szyi. Milimetr po milimetrze. Nie spieszyło mu się. Mi także. Wręcz przeciwnie, chciałem, żeby trwało to wiecznie. Jego sprawne, zwinne ręce były już pod moją koszulką. Masował delikatnie mój brzuch. Mój oddech stał się szybszy. Reita przygryzał płatek mojego ucha. Postanowiłem choć w części oddać jego pieszczotę. Nie mogłem się powstrzymać. Moje ręce zawędrowały na jego kark. Przybliżyłem się do niego jeszcze bardziej. Chciałem dotykać go każdym centymetrem mojego ciała.
Jego zapach mnie oszałamiał. Nie mogłem racjonalnie myśleć. Poczułem jego wargi na moim obojczyku. Całował co zapamiętale. Robiło mi się coraz bardziej gorąco. Jednym szybkim ruchem, Reita ściągnął ze mnie koszulkę. Zaczerwieniłem się po same cebulki moich blond włosów.
Zawstydziłem się. Nie lubiłem pokazywać mojej klatki piersiowej. To był mój czuły punkt. Zawsze, nawet na plaży siedziałem w koszulce.
Teraz, gdy był przy mnie Akira, wstydziłem się tysiąc razy bardziej. Chwyciłem leżącą w pobliżu narzutę na łóżko i przykryłem nią mój nagi brzuch.
Reita zdziwił się. Uniósł pytająco brwi. Myślałem, że spłonę z upokorzenia.
-Rukiś...-powiedział Akira swoim aksamitnym basem. Miał rozbawiony głos.- Co robisz, słonko?
Próbował się nie śmiać. Ciekaw byłem, jak bardzo debilnie wyglądać musiałem, ukryty pod narzutą na głowie.
Wreszcie nie wytrzymał i roześmiał się gromkim śmiechem. Jęknąłem zażenowany. Nakryłem się materiałem jeszcze szczelniej.
- No ej, Ruki...-pogłaskał mnie delikatnie po głowie.- Wszystko w porządku?
- Nic nie jest w porządku!- odparłem histerycznie.- Nie lubię pokazywać mojej klatki piersiowej. Ponad to, nigdy nie robiłem tego z innym mężczyzną...
Zza fałdów materiału widziałem jego uśmiechniętą twarz. Przytulił mnie mocno, zsuwając narzutę z moich włosów.
- Nic nie szkodzi.- spojrzałem w jego głębokie, brązowe oczy.- Będę delikatny.
Pociągnął materiał narzuty, ponownie ukazując mój nagi tors. Próbowałem nie zwracać na to uwagi.
Ująłem jego twarz w dłonie, całując go namiętnie. Jego dłonie sprawnie rozpinały rozporek moich spodni. Sięgnąłem do jego koszuli i szybko ją zdjąłem. Jego mięśnie brzucha rysowały się delikatnie pod skórą. Byłem pod wrażeniem.
Zdjął mi spodnie. Pożądliwym wzrokiem patrzył na rosnące wybrzuszenie w moich bokserkach, Jęknąłem z rozkoszy, mimo ,że jeszcze nic nie zrobił. Jego oczy błyszczały prawdziwym szczęściem, którego już dawno u niego nie widziałem.
Próbowałem za nim nadążyć, więc pośpiesznie ściągnąłem mu spodnie. Cały czas się całowaliśmy. Jego język lizał moje wargi.
Chciałem pokazać mu, jak bardzo go pragnąłem. Owo pragnienie rosło z każda chwilą.
W pewnym momencie Reita zerwał ze mnie bokserki. Leżałem pod nim, zupełnie nagi. Byłem szczęśliwy. Oblizał usta na widok mojej nabrzmiałej już męskości.
Chwycił ją w dłoń i rytmicznie przesuwał ręką z góry na dół. Odchyliłem z przyjemności głowę do tyłu. Akira wykorzystał to i obsypał malinkami moją szyję. Ja wplotłem dłonie w jego włosy.
Było mi tak niezwykle przyjemnie. Nie mogłem porównać tego do niczego innego.
-Ruki, proszę cię, rozluźnij się teraz, to będzie mniej boleć. Nie chce sprawić ci bólu.- szepnął mi na ucho. Oddychałem szybko, podniecony. Nie umiałem się opanować, ale ze wszelkich sił starałem się rozluźnić. Poczułem jak Akira wsadza we mnie palec, co jeszcze umiałem znieść. Ale potem dołączył drugi i trzeci. Przeszywający ból targnął moim ciałem. Syknąłem cicho. Nie podejrzewałem, że będzie to aż tak bolesne. Wygiąłem się w łuk.
- Przepraszam- powiedział Akira, zamieniając palce na własną, o wiele większą męskość. Czekał, aż się przyzwyczaję. Ból powoli ustępował, a na jego miejsce występowała nieporównywalna rozkosz. Akira spojrzał na mnie z niemym pytaniem. Kiwnąłem potwierdzająco głową. Wsunął się we mnie głębiej. Poczułem nagłą falę przyjemności. Jęczałem głośno. Poruszał się we mnie w coraz szybszym tempie, wywołując u mnie dźwięki rozkoszy. Wiłem się pod nim, domagając się więcej. Zrozumiał, pchał coraz głębiej.
Zacząłem niekontrolowanie drapać go po plecach i gryźć. Reita złapał moją lewą rękę, całą pokryta bliznami. Całował każdą ranę z osobna. Na samym końcu wplótł swoje palce pomiędzy moje. Drugą rękę oparł tuż przy mojej głowie. Zwisał teraz nade mną. Mogłem podziwiać jego wspaniałe umięśnienie. Ponowił stawianie mi malinek, tym razem na ramionach.
Trafił w moje najczulsze miejsce. Krzyknąłem z przyjemności. Reita przyspieszył znacznie, o ile było to możliwe. Nie powstrzymywałem się. Jęczałem, krzyczałem, sapałem i wydawałem różne, bliżej nieokreślone dźwięki.
Wybuchnąłem w rękę Reity, wykrzykując jego imię. Ten nie przejął się ani trochę i kontynuował zabójcze tempo. Wiedziałem, że on też zaraz dojdzie.
W końcu, doszedł we mnie. Upadł na mnie, zmęczony. Nie czułem jego ciężaru. Byłem w niebie. Nawet w snach nie wyobrażałem sobie, że może być aż tak cudnie.
Przekręciliśmy się tak, że mogłem teraz wtulać się w jego bok.
- Kocham cię, Takanori.-szepnął mi na ucho Akira.
- Wiem.- odpowiedziałem prawie śpiąc. Wtuliłem się mocniej w jego klatkę piersiową.



12 komentarzy :

  1. Ucieszyłam się kiedy Akira zerwał z tą laską. A potem było już coraz lepiej.
    Ładnie ci wyszło, naprawdę. ∩( ・ω・)∩ Ten moment kiedy Rei całował blizny Rukiego mnie rozczulił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugh... Dziękuję, naprawdę, nawet nie wiesz jak miło mi się to czyta.

      Usuń
  2. Zdziwiłam się, że tak szybko poszli do łóżka.
    Urok oneshotów?
    Przyjemnie się czytało ;)
    Napisałabyś KaixUruha~?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fail.. nie mam pierwszego komentarza, bo zapomniałam, że kod na robota ;_;

      Usuń
    2. Zdziwisz się. Od miesiąca piszę kilkupartówkę Kaiha.

      Usuń
  3. Rozczuliłam się naprawdę :) Reita był naprawdę słodki :D Podobał mi się bardzo ten oneshot, nadal jestem pod wrażeniem twojego pisania, czytało się lekko, co daje duży + ^^ pozdrawiam.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, staph it.
      Dziwnie się czuję, jak ktoś chwali mój styl pisania.

      Usuń
  4. Jakie urocze, szczególnie moment z bliznami.
    Naprawdę dobrze piszesz Nikki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi, chociaż sama tak nie uważam.

      Usuń
  5. Cudne <3 w koncu znalazłam cos czego jeszcze nie czytałam

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm... tak teraz do mnie dotarło że w większości u Ciebie występują smutne wątki. Tutaj samookaleczanie się, tam samobójstwo pod pociągiem. Nie przeszkadza mi to absolutnie, ale jest tyle ciekawych fabuł, wiele pomysłów do wykorzystania, a nie tylko wątki dotyczące smutku. Być może w kolejnych opowiadaniach dzieje się coś innego, a one shoty nie są oparte tylko na cięciu się i samobójstwach, a przynajmniej mam taką nadzieję, więc z tą nadzieją ruszam do dalszego czytania. ;)

    OdpowiedzUsuń